O krzyżu w szkole nie ma prawa decydować żaden trybunał. Jeżeli sądy zabierają głos w tej sprawie, dowodzi to tylko, że szkoły zostały skradzione rodzicom.

 
 
  1. Szkoła jest miejscem (wolałbym, żeby była przestrzenią) kształcenia i wychowywania dzieci. Młodzi ludzie są powierzani przez rodziców ludziom, którzy
    1. są godni zaufania
    2. cieszą się autorytetem
    3. są kompetentni
 Komentarz: oczywiście chodzi o sytuację wzorcową. Rodzice chcieliby, aby Pedagog, w którego ręce oddają własne dziecko, był godnym zaufania, kompetentnym specjalistą, potrafiącym wyrobić sobie autorytet. Pedagog, nauczyciel świadczy o obliczu szkoły.
 
  1. O tym, czego i jak są uczone dzieci powinni decydować w pierwszym rzędzie rodzice. W tym sensie szkoła należy do rodziców. Ale nie tylko – szkoły zakładali nauczyciele, zdobywając sobie klientów poziomem i jakością kształcenia.
  2. Szkoła nie tylko edukuje, ale i wychowuje. Niemożliwe jest wychowanie bez jasno określonego systemu wartości. Szkoła neutralna światopoglądowo jest praktycznie nie do zrealizowania, ponieważ nie ma ludzi neutralnych światopoglądowo.
  3. Szkoła państwowa jest efektem:
    1. Błędu logicznego i praktycznego zarazem – w wyniku przyjęcia platońskiej wizji społeczeństwa wychowującego dzieci w systemie państwowym, uznaje się uprawnienia państwa do narzucania systemu kształcenia. W takim wypadku rodzice pełnią wyłącznie funkcje rozpłodowe, ewentualnie zapewniają też byt swemu potomstwu.
    2. Zawłaszczenia szkoły przez państwo – które uzurpuje sobie władzę nad procesem kształcenia. Z jakiej przyczyny nauczanie państwowe ma być lepsze od prywatnego? Możliwe jest też zawłaszczenie z pobudek ideologicznych.
  4. Szkoła państwowa narzuca i egzekwuje, jest rodzajem urzędy edukacyjnego. Zamiast nauki, mamy wyrabianie norm w ramach programu, zamiast wychowania – tresurę. (Oczywiście błędy i nadużycia są możliwe w każdej szkole. Jednak w szkole państwowej są nieuchronne).
  5. Dyskusja o krzyżu w szkole państwowej sprowadza się do sporu o to czy państwo ma prawo/powinno promować określony światopogląd (na przykład religijny). Oczywiście, że państwo nie ma takiego prawa. Podobnie, jak nie ma prawa dyktować, jak ludzie chcą wychowywać własne dzieci.
  6. Jedynym sensownym rozwiązaniem – poza likwidacją szkolnictwa państwowego i odcięciem kompetencji sądów od decydowania o tym, co można wieszać i czego nauczać w szkołach – jest odwołanie się do zasady pomocniczości.To wspólnoty lokalne, środowiska szkolne (rodzice, uczniowie i nauczyciele) powinni decydować o tym, co się dzieje w szkole. Nie arbitralne decyzje dyrektora, lecz samorząd szkolny, rada nadzorcza, rada rodziców. Jasne zdefiniowanie w statucie szkoły, na jakich wartościach (w tym wartościach religijnych) opiera promowany model wychowawczy, może być jednoznacznym punktem odniesienia – także dla rodziców zapisujących dziecko do danej szkoły. Wtedy katolik w szkole żydowskiej, czy muzułmanin w katolickiej będą rozumieli, dlaczego są obchodzone te, a nie inne święta, dlaczego stykają się z takimi a nie innymi symbolami.